środa, 26 grudnia 2012

[00] I love her.


Nigdy nie myślałem, że poznam kogoś takiego jak ona, że ktoś sprawi, że uśmiechnę się. Że na mojej drodze pojawi się osoba, której będę mógł powiedzieć wszystko, która sprawi, że niektóre rzeczy staną się bardziej istotne. Czasami zastanawiam się czy to nie jest sen, przecież to uczucie nie może być prawdziwe, jest za piękne… Nienawidzę tego momentu gdy ona go przytula, gdy go całuje i patrzy na niego, tak jakby był jej całym światem. Ale ona jest szczęśliwa, a je cieszę się jej szczęściem. Gdy widzę ten wspaniały uśmiech, gdy tylko on pojawia się, robi mi się cieplej na sercu. Ale boję się, że on ją skrzywdzi, że potraktuje jak każdą inną dziewczynę, że przez niego będzie miała kłopoty. On się zmienił, nie jest tym samym chłopakiem co dwa lata temu, a ona może być ofiarą tej zmiany. Gdyby nie był moim najlepszym przyjacielem powiedziałbym jej co czuję, wyznałbym jej wszystko, ale nie mogę. Kocham ją.


Tak na powitanie - Wesołych Świąt!
Nie chcę wam składać sztucznych życzeń typu "Dużo zdrowia, miłości i innego gówna". Wolę napisać, że mam nadzieję, że spełnicie wasze marzenia, że będziecie robić wszystko, ale nie poddacie się. Naprawdę każde marzenie może się spełnić, nawet te najbardziej nienormalne.
A tak już mniej świątecznie - zaczynam nowe opowiadanie o One Direction. To jest coś innego, nigdy nie pisałam czegoś podobnego. Nie wiem, chcecie bohaterów czy nie? Piszcie w komentarzach. Oczywiście spodziewam się złych słów jak i dobrych, każdy ma inny gust. Wszystko wezmę sobie do serca, tylko mówcie. : )
xoxo